BLW (Baby Led Weaning), co to jest i z czym to się je?

     BLW – to nic innego jak stopniowe odstawianie dziecka od mleka matki lub mleka modyfikowanego i wprowadzanie posiłków stałych. Długość wprowadzania dziecka w świat posiłków stałych jest różna (od 6 msc do kilku lat, jeśli dziecko jest karmione mlekiem matki).

Do 6 msc mleko matki lub mm jest podstawowym pokarmem niemowląt

     BLW jest metodą, która pozwala dziecku samemu decydować, kiedy jest gotowe do jedzenia stałych posiłków, jak również ilości, jaką przyjmie i czy w ogóle ją zje. My decydujemy zaś, co podamy :). Dzięki temu dziecko rozwija nowe umiejętności dobrze się przy tym bawiąc, a rodzice spokojnie w tym czasie mogą jeść swój posiłek. Najlepiej, aby posiłek był jedzony wraz z dzieckiem – dzięki temu nasz szkrab widzi, że jemy to samo i chętniej je ze swojej miseczki. Najczęściej robi to palcami, im starsze tym i łyżeczką i widelcem 🙂

     Według Światowej Organizacji Zdrowia posiłki stałe powinno wprowadzać się do diety dziecka nie wcześniej niż od 6 msc życia. O tym, dlaczego nie będę się rozpisywać, gdyż w internecie istnieje już sporo stron poświęconym zarówno metodzie jak i jej działaniu (m.in.: TU: BLW krok po kroku; BLW w teorii; BLW jak zacząć). Dodatkowe informacje można również uzyskać czytając książkę o której wspominałam w ostatnim wpisie (TU).

Dla mnie najważniejsze w niej jest kilka punktów. Przede wszystkim:

  • Kiedy my jemy, dziecko również siedzi przy stole i jeśli jest zainteresowane zaczyna jeść;
  • Dzięki takiej postawie dziecko chętniej poznaje nowe smaki. Za pierwszym razem może nawet nic nie zjeść, tylko wziąć kawałek do ręki;
  • Rozdrobnienie jedzenia zależy od rodzica – im mniejsze tym mniejsze kawałki;
  • Dziecko poza nowymi posiłkami nadal jest karmione mlekiem do momentu całkowitego zaprzestania;
  • W BLW chodzi przede wszystkim o to żeby dziecko jadło samodzielnie, natomiast można wprowadzać zupy. Wtedy najlepiej na początku karmić na 2 łyżeczki. Jedną dziecko uczy się wkładać to, co uda mu się nałożyć, a drugą pracujemy my 🙂

     Karmienie łyżeczką od początku rozszerzania diety, a do tego zmiksowanymi papkami nie jest najlepszym rozwiązaniem. Bardzo często po jakimś czasie kończy się to tym, że trzeba wymyślać nowe rozpraszacze tylko po to, aby dziecko zjadło posiłek, który właśnie otworzyłaś.

     Nie piszę tego po to, aby powiedzieć stanowcze nie słoiczkom. Sama popełniłam ten błąd – raz zasłyszałam od kogoś, że to dobre dla dziecka, bo je zrobione przez kogoś, zbilansowane posiłki. Pediatra sama zalecała wprowadzenie ich po 4 msc życia i ja, jako świeżo upieczona matka zdałam się na jej słowa. Słoiczki ok – ale w sytuacjach nagłych.

Po tym jak nasza gwiazda zaczęła się już ostro buntować przed podawaniem jedzenia ciągle łyżeczką zaczęłam zastanawiać się, dlaczego. Potem będąc na kilku grupach fb dotyczących dzieci przeczytałam o BLW. Tak zaczęła się moja przygoda. Jakie korzyści przynosi Nam wszystkim ten rodzaj podawania pokarmu?

Kotleciki z indyka (przepis na nie już w kolejnym poście)

Takich korzyści jest sporo i są to m.in.:

  • Przyjemność zarówno dla Nas jak i dziecka – kontrola nad ilością jedzenia i szybkością jego spożycia sprawia wiele radości dziecku i Nam (ten uśmiech, kiedy widzisz jak twoje dziecko wpakowało sobie kilka kawałków placuszka do buzi – bezcenny).
  • Wspólne uczestniczenie w posiłkach – dziecko uczy się jedzenia różnych potraw, czekania i zdrowych zwyczajów, jest to dla nich rozrywka, jakiej nie da się zapewnić dziecku karmionemu papkami 🙂
  • Uczenie się smaków i jedzenia – papki mają to do siebie, że ich konsystencja jak i smak jest jeden, najczęściej nijaki. Natomiast poprzez podanie dziecku kurczaka, chleba, pietruszki i innych przysmaków malec uczy się tego, że mięso i warzywa smakują inaczej 🙂
  • Kontrola łaknienia – karmienie papkami powoduje, że dziecko je ją szybko i nie ma czasu na przyswojenie tego czy już się najadło. Bardzo często jest tak, że już się przejadło, bo nie zarejestrowało momentu przesycenia. Metoda samodzielnego jedzenia pozwala kontrolować ten aspekt w każdym calu. Dzięki temu dziecko w przyszłości będzie miało mniejsze skłonności do tycia.
  • Tańsze i łatwiejsze posiłki – przygotowanie dwóch osobnych posiłków jest dość uporczywe, a dzięki BLW robi się tylko jeden posiłek. Wydajemy mniej pieniędzy i jemy równie zdrowo wszyscy. O słoiczkach nie wspomnę, bo to jest dopiero fortuna 🙂
  • Koniec wojen przy jedzeniu – to już chyba oczywiste, że skoro dziecko widzi i je wspólnie wybrzydzanie i odmawianie raczej nie ma miejsca.

     Poza tymi korzyściami są również inne, natomiast te dla mnie są najbardziej istotne :). Od momentu wprowadzenia tej metody do swojego życia koszty jedzenia zmniejszyły nam się o połowę jak nie więcej :). Nasza pociecha sama pokazuje nam, kiedy jest głodna – podchodzi do krzesełka i mówi „da”, lub pokazuje na kuchnie. Zdarza się też, że jak zapytam jej czy chciałaby coś zjeść/ jesteś głodna to woła kaka (ogólne powiedzenie na jedzenie). Najlepsze są momenty, kiedy ja już myślę, że ona skończyła i chcę ją zdjąć z krzesełka – wtedy zapiera się rączkami i mówi dalej „da” 🙂 Gdy kończy oddaje talerzyk i ponowne zachęcenie jej do jedzenia nie jest już możliwe 🙂

Porcja Ali (w kilka minut było po kotlecie, a makaronu została połowa)

Same plusy powiecie?

Jest jeden malutki minus. Moim zdaniem mało istotny jak na taką gamę plusów – BAŁAGAN. Jedzenie na początku ląduje wszędzie. Potem jest lepiej. Więc uzbrojenie się w cierpliwość, matę na podłogę i kaftanik do jedzenia jest dość dobrym pomysłem. U nas zarówno śliniak, jak i kaftanik nie zdawały egzaminu, bo mała je ściągała –> „ograniczenia i limity nie interesują mnie” w dosłownym tego słowa znaczeniu :). Natomiast jest już po etapie wywalania wszystkiego, więc problemu z podłogą za wiele nie mamy.

     Ostatnim elementem tego wpisu będzie pewne spostrzeżenie – kilka dni temu dałam córce widelec do kotlecików. Powiedziałam, że zaraz przyjdę (poszłam po wodę dla niej) i żeby poczekała to jej pokażę jak go używać. Wracam, a tu –SZOK!!! Córka sama podchwyciła jak jeść i już kotlet znajdował się na widelcu, a potem w buzi :). Jak widać na tym przykładzie, dziecko samo bardzo dobrze uczy się jeść. Nawet łyżeczki nie ma tak dobrze opanowanej jak tego widelca 🙂

 

Buzia napakowana kotlecikiem, ale jeszcze jednego trzeba nabić na widelec. Makaron niech czeka na swoją kolej 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *